Gruźlicy nie należy bagatelizować

  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF
  • Drukuj zawartość bieżącej strony
30 listopada 2020

- Ponoć gruźlica była chorobą znaną już w starożytnym Egipcie?

 

Naukowcy badając egipskie mumie odkrywali w szczątkach Egipcjan zmiany typowe dla gruźlicy. Ponadto w „Kodeksie Hammurabiego”, znajdują się wzmianki o przewlekłej chorobie płuc, jaką najprawdopodobniej była gruźlica; także Hipokrates opisywał suchoty. Gruźlica towarzyszyła nam więc praktycznie od zawsze.

 

Czy obecnie mamy problem zachorowań na gruźlicę?

 

Statystycznie rzecz ujmując – nie mamy z gruźlicą większego problemu, co nie znaczy, że nie ma chorych na gruźlicę. Ci chorzy są, ja ich leczę. Obawiam się, że w kolejnych latach odsetek osób chorych na gruźlicę w naszym kraju może wzrosnąć.

 

Dlaczego?

 

Aby odpowiedzieć na to pytanie - cofnijmy się w czasie. Po II Wojnie Światowej gruźlica była w Polsce poważnym problemem. Spowodowało to uruchomienie całej polityki prozdrowotnej nastawionej na zwalczanie choroby. Szczepiono noworodki, a następnie – w razie potrzeby, po zbadaniu tzw. odczynu poszczepiennego - podawano kolejne dawki szczepionki rocznym dzieciom. Szczepienia powtarzano w siódmym, czternastym oraz osiemnastym roku życia. Polacy wykonywali też powszechnie i obowiązkowo badania rtg klatki piersiowej: czy to w szkole, czy przy podejmowaniu nauki na studiach, czy też przed rozpoczęciem pracy, przy przyjęciu do leczenia w szpitalu. Dzięki tym badaniom stosunkowo szybko wykrywano chorobę i włączano odpowiednie leczenie.

 

Dziś też szczepi się noworodki.

 

Tak, obowiązkowo szczepi się noworodki, ale nie ma powtórzeń szczepień w kolejnych latach. Warto tu zwrócić uwagę, że szczepienie popularnie nazywane „przeciw gruźlicy”, de facto nie chroni całkowicie przed zachorowaniem na gruźlicę , natomiast zapobiega np. gruźliczemu zapaleniu opon rdzeniowo-mózgowych.

 

Pojawiają się głosy, aby w ogóle zrezygnować ze szczepień przeciw gruźlicy. To źle?

 

W tej chwili przekonanie, że gruźlica nas nie dotyczy jest już tak duże, że ludzie bagatelizują objawy choroby. W efekcie trafiają do mnie pacjenci już z bardzo zaawansowanymi zmianami w płucach, prątkujący. Miałam na przykład pacjenta, który pracował w gastronomii. Nie miał nigdy wykonanego rtg klatki piersiowej. Ten pacjent dopiero po wystąpieniu nasilonych objawów chorobowych, zgłosił się do lekarza. Wykryto u niego gruźlicę prątkującą. Coraz częściej mamy do czynienia z przykładami gruźlicy lekoopornej, którą bardzo ciężko się leczy. To nie wszystko – w obecnych czasach, nawet w pandemii – zjawisko migracji jest dość duże. Tymczasem w krajach Europy Wschodniej oraz w krajach azjatyckich – odsetek zapadalności na gruźlicę jest wyższy niż w Polsce. Obawiam się więc, że w kolejnych latach może dojść do pogorszenia sytuacji epidemiologicznej gruźlicy w naszym kraju.

 

Czy można temu zapobiec?

 

Zasadnym wydaje się, aby wymagać wykonania rtg płuc, np. przed przyjęciem do pracy czy przed przyjęciem pacjenta do szpitala.♦

 

Rozwiń Metryka

Podmiot udostępniający informację:
Data utworzenia:2020-11-30
Data publikacji:2020-11-30
Osoba sporządzająca dokument:
Osoba wprowadzająca dokument:Ewa Bilicka-Stęporowska
Liczba odwiedzin:598